O najbliższym niezwykle ważnym meczu ligowym z Aniołami Toruń oraz o drodze pokonywanej w TAURON Pucharze Polski mówi nasz atakujący – Rafał Pawlak.

Pucharowe zwycięstwo nad SPS Konspol Słupca potwierdziło świetną dyspozycję siatkarzy KPS STALPRO Joker Powiat Pilski w sezonie 2021/2022. Nasz atakujący, Rafał Pawlak oceniając to spotkanie zaznacza, że mecze pucharowe rządzą się swoimi prawami i kluczowe jest utrzymanie odpowiedniego poziomu koncentracji przez cały czas spotkania.

Na pewno nie oceniłbym tego spotkania jako jednostronne, puchar to zawsze jeden mecz i dyspozycja choćby jednego zawodnika może zdecydować o wyniku. W środę okazało się ze pierwszy set był kluczowy i zacięty, a dalsza część meczu odbywała się pod nasze dyktando i skutecznie kontrolowaliśmy jego przebieg. W takich meczach jak ten chodzi przede wszystkim o zachowanie koncentracji na boisku, na szczęście mamy tego świadomość i staramy się tego pilnować.

Chociaż zmagania ligowe rozkręciły się na dobre i granie meczów pucharowych w środku tygodnia może wydawać się dodatkowym obciążeniem dla samych zawodników to są one także okazją do doskonalenia niektórych zagrań w warunkach meczowych i „dogrywania” się zespołu na początku sezonu.

Takie mecze pucharowe pozwalają nam na zgranie się i poznanie się wzajemne na boisku, co z pewnością procentuje w meczach o ligowe punkty.

Z pewnością są momenty małych kryzysów fizycznych, granie dwóch meczów w tygodniu, duża ilość czasu spędzona w trasie, do tego dochodzi aspekt psychologiczny, nie jest tajemnicą, że jesteśmy zespołem stworzonym, żeby wygrywać większość meczów, co też w jakiś sposób na nas oddziałuje. Nie uważam jednak, że zmęczenie to jakiś powód, który może być naszym usprawiedliwieniem.

Najbliższy mecz ligowy na szczycie tabeli z Aniołami Toruń zapowiadany jest jako hit kolejki. Do boju staną zespoły, które udowodniły, że w tym sezonie zamierzają stanąć do walki o awans do 1. Ligi. Pierwsze spotkanie pomiędzy tymi zespołami w TAURON Pucharze Polski również odbyło się w Toruniu a górą byli zawodnicy Stalpro Jokera. Rafał Pawlak zaznacza, że tym razem odpowiednie nastawienie przed meczem może odegrać kluczową rolę.

Jakbym nie wierzył w wygraną, to nie byłbym sportowcem. Zawsze wychodzę na boisko po to, żeby wygrać i w Toruniu nie będzie inaczej. Nie traktuje tego meczu jakoś wyjątkowo, wiadomo, z tylu głowy wiem, że jest to drużyna aspirująca na wyjście z grupy, ale liga jest tak skonstruowana ze margines błędu jest minimalny i trzeba wygrywać z każdym. Zdajemy sobie sprawę że będzie to inny mecz niż pucharowy jednak nie zmienia to faktu, że jedziemy tam po pełną pulę.

Po 7. kolejkach w lidze wykrystalizowała się ścisła czołówka, w której między 1 a 4 zespołem różnica to zaledwie 2 punkty. Wydaję się, że to właśnie między tymi zespołami rozegra się walka o awans do baraży z grupy 1 II Ligi.

Patrząc na tabelę ciężko uwierzyć, że któraś z drużyn zahaczy jeszcze o czołówkę, oczywiście z całym szacunkiem dla tych rywali, aczkolwiek jak wszyscy wiemy, nie ma fazy play-off i tak naprawdę w tej grupie ciężko niwelować nawet niewielką stratę punktową.

Chociaż dla wszystkich w zespole priorytetem jest teraz najbliższy mecz ligowy z Aniołami Toruń to zawodnicy i sztab mają z tyłu głowy fakt, że 22 grudnia czeka ich starcie z, którymś z zespołów z PlusLigi lub Tauron 1. Ligi w ramach 1/16 Puchar Polski. Jak zaznacza Pawlak taki mecz będzie okazją do stworzenia świetnego widawska dla kibiców, którzy od początku sezonu tak licznie przybywają na mecze naszego zespołu.

Na pewno fajnie byłoby trafić na jakąś drużynę z Plusligi. Dałoby to nam możliwość pokazania się na tle teoretycznie lepszej drużyny, a także, z pewnością, stworzyłoby się mega widowisko na hali w Pile z naszymi kibicami, którzy coraz liczniej pojawiają się na meczach, co nas bardzo, ale to bardzo cieszy. Ciężko cokolwiek przewidywać nie znając przeciwnika, ale mogę zapewnić ze przed nikim się nie położymy. Przebrnęliśmy przez 4 rudny pucharowe nie po to, żeby teraz się poddać, bo przyjeżdża ktoś z wyższej ligi.

Nasz atakujący został także zapytany o dalszą historię otrzymanej nagrody MVP za pierwsze spotkanie ligowe w Słupcy.

Kurczaki czekają w zamrażarce u kapitana drużyny na specjalną okazję. Mam nadzieję, że nie zapomniał ich tam włożyć (śmiech)